
Dziś dzień zabiegu. Co czuje? Strach i radość; nie wiem, co bardziej.
Za to wspominam coś zupełnie innego. Zdarzyło się to bardzo dawno temu...
Pamiętam dzień, kiedy dostałam pierwszego pryszcza, nie pamiętam dokładnej daty, ale słowa mojego taty utkwiły w mnie na zawsze. Patrzył na mnie jak na wariatkę cieszącą się z kolejnego sygnały wejścia w stan dojrzewania. Tata wtedy powiedział "zapamiętaj ten dzień, teraz się cieszysz, ale kiedyś będziesz ten dzień kląć". Mało się nie popłakałam jak tata ze mnie się śmiał, mówiłam, że nie ma racji.
Jakże się wtedy myliłam... przeklinam ten dzień... rano dotykam twarzy i czuje "chropowatości". W lustrze widzę każdy z tych pryszczy i pierwsze, co robię to nakładam tapetę maskującą, która nie zawsze zakrywa wszystko, co chce. Mam nadzieje, że zabieg doda mi pewności siebie i będę mogła wyjść bez tapet już w lato z domu bez poczucia ze ludzie na mnie patrzą, bo coś mi "wystaje" na twarzy. Chce dotknąć twarzy i czuć jej gładkość. Chce żeby tą gładkość czół mój mąż.
Pamiętam dzień, kiedy dostałam pierwszego pryszcza, nie pamiętam dokładnej daty, ale słowa mojego taty utkwiły w mnie na zawsze. Tata wtedy powiedział "zapamiętaj ten dzień, teraz się cieszysz, ale kiedyś będziesz ten dzień kląć...